środa, 29 lipca 2015

1. Prolog cz. 1

     - Minerwo?- kobieta zmierzyła Kingsleya zmęczonym spojrzeniem.
     - Co tym razem?
     - Ostatnia grupa skończyła przeszukiwać gruzowisko pozostałe po zawaleniu wieży astronomicznej, szczęściem nie znaleźli więcej ciał. Poppy z kolei  prosiła przekazać, że brakuje miejsc dla rannych, a mikstury uśmierzające ból właśnie się skończyły. Slughorn podobno robi co w jego mocy, ale sam nie jest w stanie wiele zdziałać.
     - Niech znajdzie kogoś do pomocy, do licha, chyba lepiej wie kto uwarzy odpowiedni eliksir.
     - Profesor McGonagall- z ciemności wyłonił się łkający Hagrid, niosący zwęglone zwłoki testrala w ramionach- pali się zakazany las, cholibka, zajął się skubany od mojej chałupy. Ogień dotarł do polany testrali, sama pani widzi moje maleństwo- dodał zalewając się łzami.
McGonagall z odrazą spojrzała na truchło zwierzęcia.
     - Czy ta noc nigdy się nie skończy?- westchnęła zrezygnowana, przecierając oczy ze zmęczenia.
Promienie słońca powoli zaczęły oświetlać dziedziniec, uwidaczniając ogrom zniszczeń. Wszystko było w rozsypce, jedyną pozostałością po fontannie był strumień tryskającej wody, zawalone arkady tworzyły rumowisko, nawet drzwi wejściowe wisiały osmolone na zawiasach. Ciała poległych zostały już złożone w wydzielonym miejscu przy szpitalu polowym, jednak na placu wciąż pozostawały, stanowiące paskudny widok,  ścierwa pająków i innych kreatur walczących po stronie Voldemorta. Nie do pomyślenia był fakt, że jeszcze niedawno Hogwart tętnił życiem, a uczniowie przechadzali się jego korytarzami

     - (…) zatem niestety jesteśmy zmuszeni… Pani McGonagall? Czy pani mnie słucha?
     - Przepraszam, panie Baby, jeśli byłby pan łaskaw powtórzyć…
     - Belby, panie Belby – poprawił ją czarodziej.- Oczywiście. Jak już mówiłem, jako przewodniczący, jestem zobligowany do poinformowania Pani, że decyzją Rady Nadzorczej, Szkola Magii i Czarodziejstwa Hogwart musi pozostać zamknięta, do czasu, aż wszelkie szkody zostaną naprawione.
     - Ależ panie Belby, to jest jakiś absurd! Rozumiem zamkniecie pewnej części, ba, nawet skrzydła, ale nie całej szkoły. Jestem pewna, że ktoś z rady nadzorczej zgodzi się ze mną że, kontynuacja nauki jest najważniejsza!
     - Pani profesor, mówię to z przykrością, ale decyzja o zamknięciu została podjęta jednogłośnie i jest nieodwołalna. Wiem, że taka wiadomość jest ciężka do przyjęcia, jednak Hogwart nigdy wcześniej nie znajdował się w tak trudnym położeniu. Edukacja jest bardzo ważna, ale nie możemy jej przedkładać nad bezpieczeństwo uczniów. – odparł.
     - Przecież na pewno udałoby się znaleźć inne wyjście z tej sytuacji…
     - Proszę posłuchać – przerwał mężczyzna – nie ma innego wyjścia, postaramy się jednak ograniczyć okres zawieszenia zajęć do niezbędnego minimum.
     - Widzę, że wszystko zostało już ustalone za moimi plecami, zatem nie będę tracić czasu na jałowe spekulacje.
     - Świetnie! Zatem dogadaliśmy się. – powiedział rozpromieniony urzędnik.
     - W rzeczy samej, mam nadzieję, że uda nam się częściej prowadzić takie, jakże owocne, konwersacje – odparła z przekąsem czarownica, patrząc na rozmówcę ze zmarszczonymi brwiami – a teraz muszę pana pożegnać, mam do przekazania uczniom kolejne radosne wieści – dodała odchodząc zamaszystym krokiem.